Po raz kolejny zapomniano o osobach, które zostały zamknięte w domach ze swoimi katami

autor: #pojejstronie
plasota w onecie
Czas czytania: 4 Minuty

Sytuacja ofiar przemocy domowej jest teraz dramatyczna. – Bardzo często są to kobiety, które od dłuższego czasu podejmują decyzję o odejściu. Niestety odwlekają jednak ten ostateczny krok, bo na przykład znajdują niesprzyjające okoliczności – są w trakcie zmiany pracy, kończą studia podyplomowe, czekają aż dziecko skończy kolejną klasę. Dziś są zamknięte w czterech ścianach ze swoim oprawcą i rzadko kiedy mogą coś zmienić – tłumaczy w rozmowie z Onetem prawnik.

Na swoim instagramowym profilu napisał: „Niestety mam wrażenie, że w całej tej panice o dobro ogółu, po raz kolejny zapomniano o osobach, które w tych domach zostały zamknięte wraz ze swoimi katami – o kobietach będących ofiarami przemocy domowej i ich dzieciach. O tych, którzy zmuszeni są wytrzymywać codzienne ataki na swoją osobę, a dziś nie mają możliwości ucieczki”

W rozmowie z Onetem prawnik przyznaje, że od momentu ogłoszonych przez rząd zaleceń związanych z przemieszczaniem się, otrzymuje wiadomości, telefony od kobiet, które żyją w przemocowych związkach, a dzisiaj ich sytuacja staje się dramatyczna

Tomasz Plasota – radca prawny zajmujący się prawem rodzinnym, alimentami, podziałami majątku, rozwodami, rozstaniami w przypadku konkubinatu. W mediach społecznościowych można odnaleźć go też po hashtagu #pojejstronie, którego używa pomagając kobietom wyjść z przemocowych związków i uregulować wszelkie kwestie prawne

Dziś kobiety doświadczające przemocy mają poczucie, że brak im możliwości jakiegokolwiek ruchu. – Wcześniej, kiedy wychodziły z domu, pracowały, zawsze miały szansę się spotkać z drugim człowiekiem, odciąć się na chwilę od tego, co w domu. One żyją w zakłamaniu. Idąc do przyjaciółki, której chciały się wygadać, mówiły, że są umówione z księgową. Spotykając się z prawnikiem, mogły wymyślić, że mają wizytę u lekarza. A teraz? Teraz, kiedy do mnie dzwonią, w międzyczasie mają trzy telefony od niego, bo on chce wiedzieć, gdzie ona jest, co robi, z kim rozmawia i po co. Są nieustannie inwigilowane.

Prawnik podkreśla, że w obecnej sytuacji niezwykle istotne jest, by kobiety doświadczające przemocy miały obok siebie kogoś, kto je wspiera, do kogo mogą zadzwonić, w ostateczności uciec. Ważne, by taka osoba nie oceniała, nie dawała porad, nie ferowała wyroków, tylko była i rozumiała.

Plasota przyznaje, że w ciągu ostatnich kilku dni odbierał telefony od kobiet, których partnerzy postanowili wyrzucić je na bruk, w sam środek epidemii. I choć co prawda przyznaje, że ciężko doradzać, jak wrócić do domu, w którym cię nie chcą, to jednak ważne, żeby kobiety wiedziały, że jeśli są w związku małżeńskim, mąż nie ma prawa wyrzucić ich z mieszkania, nawet jeśli on ma tytuł prawny do lokalu. – Kobiety w takiej sytuacji chroni Kodeks rodzinny i opiekuńczy. W gorszej sytuacji jest kobieta żyjąca w konkubinacie. Jeśli partner chce się jej pozbyć z domu, a często używa argumentu: „nie znam tej pani, dwa dni temu do mnie przyszła i nie mogę się jej pozbyć”, choć mieszkają ze sobą kilka lat, ona ma prawo odmówić wyjścia, nawet jeśli zjawi się policja, mówiąc, że nie ma gdzie pójść, a w mieszkaniu znajdują się jej rzeczy, i że korzysta z lokalu na podstawie umowy użyczenia zawartej z partnerem, której on nie wypowiedział. W tej sytuacji kobieta może zostać eksmitowana, ale to przemocowiec musi złożyć do sądu wniosek o eksmisję, tym samym kobieta zyskuje kilka dni, by sobie poukładać pewne sprawy, znaleźć miejsce, gdzie mogłaby się zatrzymać.

Prawnik przestrzega, żeby kobiety nigdy nie wychodziły z domu bez dzieci, gdy mąż czy partner chce je wyrzucić. – Chociaż dzisiaj nadal panuje mit, że sądy rodzinne są prokobiece z doświadczenia wiem, że to wcale nie jest prawda. Sąd, nim wyda wyrok na korzyść kobiety, trzy razy się zastanowi, by nie być posądzonym o stronniczość przez zdecydowanie działające stowarzyszenia wspierające ojców. Sam zauważam, że sąd często w sytuacji, gdy matka zostawia dzieci i sama ucieka przed ich ojcem, bierze stronę mężczyzny, który doskonale potrafi manipulować faktami i dyskredytować żonę czy partnerkę. Dlatego kobiety muszą wiedzieć, że nie ma takiego prawa, które nakazywałoby im opuścić dom czy mieszkanie, nawet, gdy zjawia się policja. Policjant może co najwyżej w notatce zapisać, że odmówiono wyjścia z lokalu. I jeszcze jedno – kiedy dochodzi do takiej sytuacji, kobieta powinna zadzwonić do kogoś zaufanego, kto będzie świadkiem zdarzenia i pomoże je dokumentować.

Dziś nie ma statystyk, które by mówiły, że wzrosła przemoc domowa od czasu ogłoszenia epidemii. Oczywiście nie można też mówić, iż sprawcami przemocy domowej są wyłącznie mężczyźni, bo także znam przypadki przemocowych kobiet – zaznacza prawnik. Tych przypadków jest jednak zdecydowanie mniej. Jedno jest pewne, w sytuacji poczucia zagrożenia, lęku, niepewności, agresja u osób skłonnych do przemocy wzrasta, tym samym przemoc eskaluje, dlatego tak ważne jest, co również podkreśla mecenas Tomasz Plasota, zauważanie kobiet, które dziś naprawdę mogą potrzebować wsparcia i pomocy. – W tym wyjątkowo trudnym czasie nie zamykajmy oczu, nie udawajmy, że nie widzimy, nie słyszymy, wręcz przeciwnie, wyciągajmy rękę do kobiet doświadczających w czterech ścianach swojego domu przemocy – apeluje prawnik. 

Pamiętam historię wspieranej prawnie pani, którą mąż zdradzał z jej przyjaciółką. Był na tyle bezczelny, że zapowiedział, że wyjeżdża z kochanką na weekend i jak wróci postanowi, z którą z nich chce być. Co zrobiła żona? Wyprasowała mu koszule na wyjazd, a kiedy wrócił i się nie odzywał, spytała, co postanowił. Zepchnął ją ze schodów i to była ta kropla, która się przelała, ona w końcu przestała wierzyć, że cokolwiek się zmieni, ale musiało dojść do tak drastycznej sytuacji, żeby coś w niej pękło. 

Plasota przyznaje, że kobiety doświadczające przemocy ze strony mężów czy partnerów nie mają łatwo w procesie sądowym. – Mężczyźni nie działają pod wpływem emocji, przez co często są dla sądu bardziej wiarygodni. Robią z tych kobiet prostytutki, narkomanki, alkoholiczki, osoby chore psychiczne. Pokazują nagrania, na których ona płacze i prosi, żeby zmienił swoje zachowanie, a które mają być dowodem na jej niestabilność emocjonalną. A przecież te kobiety są często zaszczute, wyzute z poczucia własnej wartości, gdy latami słyszą, że są nic niewarte, że nic nie znaczą, że bez niego byłyby nikim – zauważa prawnik. – One czują się zmanipulowane, niedowartościowane, wmawia im się, że to jak on je traktuje, to ich wina. Facet potrafi wciąż wytykać takiej kobiecie, z jakiego domu pochodzi, że wyciągnął ją ze wsi, z małej miejscowości, z biedy, ale już nie wspomina, że w jego domu, na jego oczach, ojciec potrafił wbić nożyczki w dłoń matki, która szła następnego dnia do kościoła i przepraszała Boga za to, że zwróciła uwagę mężowi, że się znowu upił. Zachowania przemocowe są powielane w dorosłym życiu przez dzieci, które wychowują się w takich domach.

Sytuacja jest o tyle trudna, że decyzję o wyjściu z przemocowej relacji determinuje dziś nie tylko strach o swoje zdrowie i życie, ale ogólna utrata poczucia bezpieczeństwa. – Kobiety boją się, czy nie stracą pracy, czy jak odejdą i zachorują, będzie miał kto zająć się ich dzieckiem. Zdają sobie sprawę, że sądy obecnie działają z opóźnieniem, że trudno podjąć szybkie kroki prawne, które zabezpieczą ich przyszłość i często przyszłość ich dzieci – mówi mecenas Plasota, który przyznaje, że częstym powodem rozwodów ze strony kobiet jest stosowana wobec nich przemoc, która – fakt, przez dłuższy czas była tolerowana, bo kobieta dawała mężowi kolejne szanse, a przecież – jak mówi Plasota – przeszłe czyny prognozują przyszłe czyny…”

Źródło: Onet | autor: Ewa Raczyńska

Link do artykułu: https://kobieta.onet.pl/wiadomosci/koronawirus-i-kwarantanna-ofiary-przemocy-zamkniete-w-domach-ze-swoimi-katami/cgy432l

0 Komentarz

Możesz również polubić

Napisz komentarz